fbpx

Za każdym razem gdy zwraca się do mnie z prośbą o zdjęcia, ktoś z dawnych lat, bardzo się cieszę. Czuję się naprawdę doceniona, że mimo, że Nasze drogi są zupełne różne to ufacie mi i powierzacie relacjonowanie takich ważnych chwil w Waszym życiu. (Zobacz: relacja ze ślubu Danusi, znajomej ze szkoły)

Dlatego gdy zwróciła się do mnie Alicja, z którą chodziłam do klasy w podstawówce… wow..  wiedziałam, że będzie to podróż po wspomnieniach. W podstawówce jak to w podstawówce, bywało różnie. Czasem psoty, czasem babskie kłótnie 🙂 Koniec końców spotkałyśmy się jako dorosłe kobiety i nutką nostalgii oraz sporą dawką śmiechu wspominałyśmy dawne dzieje.

Miłe były również same przygotowania, a zarazem spotkanie z Alicji rodzicami, których nie widziałam całe wieki. Przyjęli mnie mega ciepło i byłam na prawdę wzruszona, że mogę im towarzyszyć w tym ważnym dniu.

Ślub Alicji i Farmana był szczególny. Nie obyło się bez komplikacji i już wszystko wisiało na włosku.. a jednak się udało. Pan Młody pochodzi z dalekiego kraju i chociaż w mieszka w tak bliskiej nam Szwecji, okazuje się, że czasem załatwienie czegoś w naszym postkomunistycznym i biurokratycznym kraju graniczy z cudem. Ale nie o tym.. ważne, że się udało.

Historia ich miłości pokazuje, że wszystko jest możliwe. Że nie ma znaczenia w którym miejscu na ziemi się urodzisz, w jakim środowisku wychowasz. Liczy się rytm w jakim biją dwa serca. Liczy się to co w środku.

Co tu dużo mówić, piękna para, piękny kościół, wzruszający ślub, panna Młoda śpiewająca “Alleluja”, piękny pierwszy taniec, wygłupy na parkiecie w restauracji Tequila

A relacja poniżej…